Powiem szczerze, nigdy bym nie postawił, że Victa wygra ten mecz 8: 0, ba nawet zadowalałby nas remis. Przed meczem nasi grajkowie postanowili pomóc trenerowi w przygotowaniu odpowiedniej taktyki na mecz i&&&.. nie stawiali się na treningi, no może poza 2 -3 chłopakami. Jak tu przy takiej frekwencji ustawić zespół? i Rafa Benitez nic by nie zdziałał!!!.
Jak tak patrzyłem na to wszystko, to jasny szlag mnie trafiał, dlaczego urodziłem się 20 lat za wcześnie. Wtedy naszym zmartwieniem nie było to czy trenujemy na trawie naturalnej czy na sztucznej trawie, zmartwieniem był brak piłki do kopania (graliśmy butelką po oleju). Zamiast szatni z natryskami i wypielęgnowanej trawy, dziura w środku baraku i miejski hydrant 0, 5 km dalej. Ale cóż, czasy się zmieniły. A piłkarze Victorii nie do końca szanują, to, co mają obecnie, a czego już wstydzić się nie musimy. Szkoda, że mają zbyt lajtowe podejście&&&&&&.
Wracając do przekładanego meczu, który miał odbyć się w Ruchnie, która do niedawna była liderem.
O 11 godzinie pojawiłem się na boisku, opady powodowały obawę czy mecz się odbędzie, na miejscu spotkałem również badacza stanu murawy. Razem stwierdziliśmy, że mecz się odbędzie, bo wody nie widać z boku, ale niestety stoi w trawie (ale kałuży nie ma). Niestety niebo płakało dalej, przez co sam mecz przypominał słynny pojedynek na MŚ w 74 RFN:Polska gdzie boisko przypominało basen&&.
Jak zwykle od początku meczu, Victa osiągnęła przewagę, co i rusz nękając Rywala. Po 20 minutach miałem poważne obawy, że nie wygramy tego meczu mimo przewagi, mając w pamięci mecz z Jabłonianką i Polonezem. Jedna kontra i zamiast 2-3 bramek przewagi 0: 1 w plecy. I prawie było podobnie, w około 20 minucie błąd w środku pola, zawodnik Rywala zagrywa piłkę do napastnika a ten przed polem karnym próbuje wyjść sam na sam&. Próbuje, bo gdy znajduje się sam na sam, gubi piłkę, która po prostu zostaje w wodzie. Stare piłkarskie porzekadło mówi, że jak się nie wykorzystuje sytuacji to traci się gole i nie inaczej było teraz, piłkę po poprzedniej akcji zawodnika Rywala zagrywa Kemek, oddaje ją do lewego pomocnika, ten odgrywa do Michała Artycha, który markuje strzał, przekłada piłkę i ładnie uderza w długi róg, piłka nabiera poślizgu i trzepocze w siatce 1:0. Na 2: 0 po dość kuriozalnym strzale z głowypodwyższa Borubar, na 3: 0 w pełnym biegu strzela ponownie Artych. Na 4:0 podwyższa już w drugiej odsłonie meczu strzałem z 35 metrów Jasiński, 5:0 to piękna bramka Pietrasika w "okienko", jedno trafienie dokłada jeszcze Michał Artych i Borubar, który także zamyka wynik strzałem z głowy po podaniu Bieniaka tuż przed ostatnim gwizdkiem. 8:0!!!!!
Trzeba przyznać, że od stanu 1: 0 Rywal Ruchna przestał grać w piłkę, stwarzając wrażenie drużyny, która spotkała się na rekreacyjnej gierce i nie bardzo wie, co się dzieje na boisku.
Warto dodać, że w 80 minucie w polu zadebiutował II bramkarz Victy Ciechański, a po kontuzji Jarka Jasińskiego ostatnie minuty Victa grała w 10 składzie (po 2 zmianach nie było rezerwowego!!!) a i tak strzeliła bramkę na 8:0.
Ostatnie minuty Rywala Ruchna w Kałuszynie wyglądały dość śmiesznie: zawodnicy robili sobie zawody, który dalej kopnie piłkę! J lub który z nich założy więcej tzw. siatek& i parę im wyszło.
Doprawdy nie tego oczekiwałem po drużynie jakby nie było dotychczasowego lidera.
Muszę po początkowych gorzkich słowach pochwalić zawodników: w tym meczu zagrali z determinacją i z zębem. Taką drużynę chciałbym zawsze oglądać Brawo panowie, brawo tym bardziej, że za kartki nie zagrał Moczybroda i nie mógł zagrać Kropielnicki
Kibice uknuli na trybunie nawet teorię, dlaczego zawodnicy z Kałuszyna grają z taką determinacją: ZIMNO JEST I MUSZĄ SIĘ RUSZAĆ, ABY NIE ZMARZNĄĆ J
Został nam ostatni mecz z Kosovią, gdzie Victa jedzie, jako lider rozgrywek A klasy. Jednak faworytem tego meczu w mojej opinii nie jest. ( w tym miejscu chętnie się pomylę)
1. strzelcy Dodane przez cypis, w dniu - 11-11-2009 14:31 , IP: 83.1.196.236 Witam
Panowie widze juz strzelcow bramek a mozecie podac takze imiona zawodnikow bo chce wpisac w kalsyfkacje typera na jabloniance, dzieki z gory i gratuluje LIDERA
2. Dodane przez xx, w dniu - 11-11-2009 14:44 , IP: 94.240.42.3 Jarek Jasiński Michał Artych Łukasz Gągol Kamil Pietrasik
3. nie wiem czemu w rubryce 'imię' nie mo Dodane przez piłkarzyk, w dniu - 11-11-2009 15:32 , IP: 94.240.42.2 małe sprostowanie: Jasiński strzelił jedną bramkę, a tą drugą którą mu przypisano strzelił Artych.
4. kto się podszywa?? Dodane przez piłkarzyk, w dniu - 11-11-2009 15:37 , IP: 93.105.118.183 faktycznie niechcacy strzeliłem dzisiał 3 bramki, ale czemu ktos pisze piłkarzyk?????
5. Dodane przez avatar, w dniu - 11-11-2009 15:57 , IP: 94.240.42.3 brawo dla Michała, że dziś strzelił niechcący 3 bramki :-)
Więc małe sprostowanie Jasiński strzelił nie 2 bramki a 1 , a Artych nie 2 a 3
Brawo dla zespołu, dziś naprawdę byliście zespołem a nie zbiorem 11 piłkarzy
6. brawo brawo Dodane przez Radny, w dniu - 11-11-2009 16:48 , IP: 94.240.42.3 Zgadzam się z Avatarem, że dziś zagraliśmy bardzo dobry mecz, pomimo anormalnych warunków. A wynikalo to z faktu, że byliśmy w końcu zespolem i przede wszytskim walczyliśmy, walczyliśmy, walczyliśmy.......Brawo Panowie, brawo dla calej drużyny, a w szczególności - tak z mojej strony - dla Śledzia, Bialego, Przemka Ławeckiego i Michala oraz dla Bejby, którego poprosilem dziś o grę, pomimo że w nocy mial prawie 40 st gorączki
7. Dodane przez sledz, w dniu - 11-11-2009 20:50 , IP: 83.31.37.176 mamy wrescie prawego obronce
8. nikt sie nie podszywa.. Dodane przez biały, w dniu - 12-11-2009 08:55 , IP: 94.240.42.2 miałem wpisane piłkarzyk i nie mogłem tego usunąć, i nie wiem dlaczego??
9. Dodane przez relacja, w dniu - 12-11-2009 19:39 , IP: 94.240.42.3 Powiem szczerze, nigdy bym nie postawił, że Victa wygra ten mecz 8: 0, ba nawet zadowalałby nas remis. Przed meczem nasi grajkowie postanowili pomóc trenerowi w przygotowaniu odpowiedniej taktyki na mecz i&&&.. nie stawiali się na treningi, no może poza 2 -3 chłopakami. Jak tu przy takiej frekwencji ustawić zespół? i Rafa Benitez nic by nie zdziałał!!!.
Jak tak patrzyłem na to wszystko, to jasny szlag mnie trafiał, dlaczego urodziłem się 20 lat za wcześnie. Wtedy naszym zmartwieniem nie było to czy trenujemy na trawie naturalnej czy na sztucznej trawie, zmartwieniem był brak piłki do kopania (graliśmy butelką po oleju). Zamiast szatni z natryskami i wypielęgnowanej trawy, dziura w środku baraku i miejski hydrant 0, 5 km dalej. Ale cóż, czasy się zmieniły. A piłkarze Victorii nie do końca szanują, to, co mają obecnie, a czego już wstydzić się nie musimy. Szkoda, że mają zbyt lajtowe podejście&&&&&&.
Wracając do przekładanego meczu, który miał odbyć się w Ruchnie, która do niedawna była liderem.
O 11 godzinie pojawiłem się na boisku, opady powodowały obawę czy mecz się odbędzie, na miejscu spotkałem również badacza stanu murawy. Razem stwierdziliśmy, że mecz się odbędzie, bo wody nie widać z boku, ale niestety stoi w trawie (ale kałuży nie ma). Niestety niebo płakało dalej, przez co sam mecz przypominał słynny pojedynek na MŚ w 74 RFN:Polska gdzie boisko przypominało basen&&.
Jak zwykle od początku meczu, Victa osiągnęła przewagę, co i rusz nękając Rywala. Po 20 minutach miałem poważne obawy, że nie wygramy tego meczu mimo przewagi, mając w pamięci mecz z Jabłonianką i Polonezem. Jedna kontra i zamiast 2-3 bramek przewagi 0: 1 w plecy. I prawie było podobnie, w około 20 minucie błąd w środku pola, zawodnik Rywala zagrywa piłkę do napastnika a ten przed polem karnym próbuje wyjść sam na sam&. Próbuje, bo gdy znajduje się sam na sam, gubi piłkę, która po prostu zostaje w wodzie. Stare piłkarskie porzekadło mówi, że jak się nie wykorzystuje sytuacji to traci się gole i nie inaczej było teraz, piłkę po poprzedniej akcji zawodnika Rywala zagrywa Kemek, oddaje ją do lewego pomocnika, ten odgrywa do Michała Artycha, który markuje strzał, przekłada piłkę i ładnie uderza w długi róg, piłka nabiera poślizgu i trzepocze w siatce 1:0. Na 2: 0 po dość kuriozalnym strzale podwyższa Barbar, na 3: 0 w pełnym biegu strzela Jasiński.
Trzeba przyznać, że od stanu 1: 0 Rywal Ruchna przestał grać w piłkę, stwarzając wrażenie drużyny, która spotkała się na rekreacyjnej gierce i nie bardzo wie, co się dzieje na boisku.
Warto dodać, że w 80 minucie w polu zadebiutował II bramkarz Victy Ciechański, a po kontuzji Jarka Jasińskiego ostatnie minuty Victa grała w 10 składzie (po 2 zmianach nie było rezerwowego!!!) a i tak strzeliła bramkę na 8:0.
Ostatnie minuty Rywala Ruchna w Kałuszynie wyglądały dość śmiesznie: zawodnicy robili sobie zawody, który dalej kopnie piłkę! J lub który z nich założy więcej tzw. siatek& i parę im wyszło.
Doprawdy nie tego oczekiwałem po drużynie jakby nie było dotychczasowego lidera.
Muszę po początkowych gorzkich słowach pochwalić zawodników: w tym meczu zagrali z determinacją i z zębem. Taką drużynę chciałbym zawsze oglądać Brawo panowie, brawo tym bardziej, że za kartki nie zagrał Moczybroda i nie mógł zagrać Kropielnicki
Kibice uknuli na trybunie nawet teorię, dlaczego zawodnicy z Kałuszyna grają z taką determinacją: ZIMNO JEST I MUSZĄ SIĘ RUSZAĆ, ABY NIE ZMARZNĄĆ J
Został nam ostatni mecz z Kosovią, gdzie Victa jedzie, jako lider rozgrywek A klasy. Jednak faworytem tego meczu w mojej opinii nie jest. ( w tym miejscu chętnie się pomylę)
10. Dodane przez avatar, w dniu - 12-11-2009 19:48 , IP: 94.240.42.3 skład: Ostolski, Gójski, Szydłowski, Śledziewski, Ławecki, Bieniak, Jasiński, Artych, Łada, Styś, Gągol. Zagrali: Pietrasik, Ciechański
Napisz komentarz
Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.
Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
Komentarze promujące własne np. strony, produkty itp. będą usuwane.
*Odśwież* swoją przeglądarkę, by dokonać zmiany kodu przed użyciem przycisku 'wyślij'.